W Bostonie (na razie) bez zmian

Celtics nadal nie mają planów, ani odpowiedzi na to co stanie się z trójką: Kevin Garnett, Paul Pierce, Doc Rivers.

Danny Ainge wciąż musi porozmawiać z Pierce’m i Garnettem na temat ich przyszłości, ale póki co nie śpieszy się z tym:

„Dajemy im tyle czasu, ile potrzebują. Rozmawiam z Riversem codziennie. Z nimi dwoma jeszcze mi się nie udało. Nadal przygotowujemy się na draft i wolnych agentów.”

Jeśli chodzi o ruchy transferowe, to w tym roku raczej nie będzie żadnych spektakularnych zmian. Ze względu na trudną sytuację z kontraktami, Celtowie mogą sobie pozwolić tylko na wymiany sign-and-trade, jeśli chcą pozyskać kogoś za duże pieniądze. Na pewno usłyszymy w najbliższym czasie kilka ciekawych nazwisk, ale mało tych z dwucyfrowymi kontraktami.

Z drugiej strony rośnie zainteresowanie Pierce’m na rynku wymian. Bez Rajona Rondo, jego rola w Bostonie była jeszcze większa, a sam Ainge zaznacza, że kapitan Celtów miał dobry sezon, mimo słabszej gry w playoffach. Do 30 czerwca, C’s muszą zdecydować czy zapłacić mu w nowym sezonie 15,3 miliona dolarów, czy wykupić jego kontrakt za 5 milionów. W ostatnim roku swojego kontraktu PP będzie nadal sporo wart jeśli chodzi o wymiany.

Problemem są niektóre zawyżone kontrakty zawodników Bostonu. Brandon Bass, Courtney Lee i Jason Terry dotąd nie zasłużyli żeby dostawać takie pieniądze jakie dostają. To bez wątpienia odbije się w tym roku na możliwościach GM’a Bostonu. Nawet jeśli Celtowie zamienią Pierce’a i Garnetta na kilku młodych graczy, to w salary cap będzie bardzo ciasno.