Sullinger w wyjściowej piątce? Czemu nie

Dawno nie było takiej konkurencji w Bostonie na pozycji silnego skrzydłowego. Rivers w meczu w Mediolanie zaskoczył nas wystawieniem Jareda Sullingera i Jasona Terry’ego w pierwszej piątce. Sytuacja rzucającego obrońcy zrobi się bardziej skomplikowana, kiedy wróci Avery Bradley, który najprawdopodobniej będzie starterem w Bostonie od stycznia. Skupmy się więc na PFach.

Myślę, że dobrze jest mieć trochę konkurencji na poszczególnych pozycjach. Dzięki temu wszyscy grają na pełnych obrotach od początku. Po dwóch grach przedsezonowych w Europie jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o zastąpieniu Bassa przez Sullingera, który zasłużył na miejsce w pierwszej piątce i od połowy zeszłego sezonu (kiedy Doc przesunął Big Ticketa na centra), bardzo dobrze sprawuje się w wyjściowym składzie.

Jednak oglądając ostatnie nie da się nie zauważyć, że Sully świetnie radzi sobie na deskach, co było bardzo słabym punktem Bostonu w zeszłym sezonie (38,8 zbiórki na grę – 30 miejsce w NBA). Jego koszykarskie IQ jest na wysokim poziomie i potrafi się doskonale odnaleźć na boisku, co zazwyczaj jest trudne w przypadku pierwszoroczniaków w lidze.

Może by tak zaryzykować i wrzucić Jareda na głęboką wodę do pierwszej piątki?

Widać, że Sully nie odpuszcza, ciężko pracuje i daje z siebie wszystko na boisku. Kiedy dostaje blok, zbiera piłkę, ponawia akcję i zdobywa punkty. Bardzo tego potrzebujemy w tym sezonie, a on wydaje się niezłym uzupełnieniem ofensywy Bostonu.

Ofensywny Bass mógłby wychodzić z ławki razem z Miliciciem, który póki co pozytywnie zaskakuje na obozach treningowych i w meczach.

Jared z KG stworzyliby świetny duet podkoszowy, który mógłby kończyć akcję pod koszem, w półdystansie lub skupiać na sobie obronę i dostarczać piłkę na obwód do Jeta i Pierce’a.

Sully to przyszłość Bostonu i nie ma co do tego wątpliwości.