Rondo wini siebie za ostatnie porażki

RondoPressConference11714mp4-3112305-6.576x324

Jeśli regularnie oglądacie mecze Celtów to zauważyliście na pewno, że każdy mecz wygląda niemal identycznie.

W pierwszej połowie, C’s wychodzą na kilkunastopunktowe prowadzenie, trafiając praktycznie wszystko. Po przyjściu z szatni, w trzeciej kwarcie rywale odrabiają straty do kilku punktów, a w czwartej przejmują mecz i tak w kółko.

Porażkami zazwyczaj obarcza się lidera drużyny, który powinien w końcówce prowadzić drużynę do zwycięstwa. W Bostonie jednak takiego brakuje, więc dostało się już kilku zawodnikom. Ostatnio Jeff Green mówił o zmęczeniu porażkami, a dzisiaj Rajon Rondo wyszedł przed szereg, poczuwając się do odpowiedzialności za słabą formę Celtics:

Jego wiadomość jest jasna: to nie wina trenera, tylko moja. Rondo podkreślił, że musi grać lepiej po obu stronach boiska jeśli C’s mają zacząć wygrywać. Bilans spotkań Bostonu w tzw. „clutch”, czyli ostatnich pięciu minutach meczu, wynosi 2-7, w przypadku kiedy spotkanie jest bardzo wyrównane i różnica pomiędzy drużynami oscyluje wokół 5 punktów.To pokazuje jak bardzo potrzebny Celtom jest ktoś, kto weźmie na swoje barki grę w kluczowych momentach.

Potencjał Bostonu jest wielki, brakuje tylko wykańczania końcówek.