Rivers zafascynowany Barbosą

Wszyscy wiemy, że Celtowie przegrali z Miami, nie mogąc powstrzymać zarówno ich gwiazd jak i zadaniowców. Jednakże statystyki ofensywne Celtów wyglądały dobrze.

Rzuciliśmy gospodarzom 107 punktów, przy skuteczności 52% z gry, 46% zza linii 7,24 i 82% z rzutów osobistych. Skąd pochodziła siła ofensywna Bostonu? Z akcji Paula Pierce’a i Rajona Rondo? Nikogo to nie zaskakuje. Jednak był jeszcze jeden zawodnik Celtów, który ze względu na późne podpisanie kontraktu, nie pokazał się w meczach przedsezonowych.

Leandro Barbosa 2 tygodnie temu dołączył do Boston Celtics. Miał zastępować Rajona Rondo na pozycji rozgrywającego, ale widać już, że 30-letni Brazylijczyk jest nadal świetną opcją w ataku. Barbosa absolutnie zaskoczył defensywę Miami, zdobywając 16 punktów w mniej niż 16 minut, trafiając 6/8 rzutów z gry.

Były najlepszy rezerwowy NBA średnio w karierze zdobywa 12,5 punktów, 2,3 zbiórki i 2,5 asysty w meczu. Celtowie są czwartą drużyną Brazylijczyka w jego karierze. Wcześniej grał w Phoenix, Toronto i Indianie.

Po meczu Doc Rivers wypowiadał się o nim w samych superlatywach:

„Uwielbiam jego grę w ataku. Niczego się nie boi. Wyciągnął nas z dużego dołka. Wróciliśmy do gry [w czwartej kwarcie] i to właśnie dzięki temu, że Barbosa był na boisku.”

Rivers zdecydowanie ma rację. Dzięki akcjom Brazylijczyka, wróciliśmy z dalekiej podróży w meczu z Miami i była szansa na wygraną. Swoją dobrą grą w ataku przysłonił trochę nieudany mecz Jeta i Greena. Leandro dał Celtom to, czego nie mieli od kilku dobrych lat, czyli szybkie punkty z ławki, które mogą zmienić wynik meczu na korzyść Boston Celtics.

Jeśli Barbosa będzie to robił konsekwentnie to za kilka tygodni nikt nie będzie pamiętał o nieudanym pierwszym spotkaniu sezonu 2012/13.