Przyzwoity miesiąc w wykonaniu Greena

greenfb

Luty był najlepszym miesiącem dla Jeffa Greena w obecnym sezonie.

To już drugi rok, w którym Uncle Jeff budzi się właśnie w lutym. Po narzekaniach fanów na słabą formę, Green zaczął się wreszcie rozgrzewać i w 10 z 11 spotkań rozegranych w ubiegłym miesiącu zdobywał minimum 17 punktów, czyli tyle ile wynosi jego średnia w tym sezonie. Sześciokrotnie był powyżej granicy 20 oczek, a raz przekroczył nawet próg 30.

W całym lutym Jeff zdobywał przeciętnie 20,3 punktów, 4 zbiórki oraz 2 asysty na mecz. To średnio ponad o 4 punkty więcej niż w najlepszych miesiącach tego sezonu (16,2 w listopadzie i styczniu; 14,8 w grudniu). Dodatkowo Green dobrze rozpoczął marzec, rzucając 27 oczek przeciwko Indianie, przy skuteczności 45,5%.

Jeśli chodzi o skuteczność lutową to nie była ona szczytem marzeń. Powiedzmy, że była przeciętna. 39% wrażenia nie robi, szczególnie jeśli porównać ją z listopadem i grudniem, kiedy wynosiła ponad 44%. Cieszy jednak fakt, że Jeff zaczął częściej decydować się na akcje rzutowe i staje się coraz bardziej widoczny na boisku.

Nie pierwszy raz obserwujemy taką poprawę w jego grze. Ciężko zapomnieć 43 punkty zdobyte przez Greena rok temu przeciwko Miami Heat, jednak to nie o pojedynczy mecz tu chodzi, ale o to, że radził on sobie o wiele lepiej w drugiej części sezonu. Swoją dobrą passę rok temu JG rozpoczął 19 punktami przeciwko Lakers, a potem w ciągu 5 z 7 spotkań zaliczał średnio 17 oczek, w tym 31 przeciwko Suns. Po Weekendzie Gwiazd NBA, Jeff Green był uzupełnieniem dwójki Pierce-Garnett i do końca sezonu zdobywał przeciętnie 17,1 punktów na grę oraz 20,3 w playoffach.

W zeszłym roku wytłumaczeniem dla niego mógł być powrót po operacji serca i dlatego w pierwszej części sezonu Green zdobywał zaledwie 10 oczek na spotkanie. Aktualnie jednak wielu zadaje sobie pytanie: co jest nie tak z Jeffem Greenem? Miał w końcu tyle czasu do powrotu Rondo, żeby stać się liderem. Widać świetne warunki fizyczne i talent koszykarski nie zawsze idą w parze z regularnością w grze, ale Jeff ma jeszcze 6 tygodni na pokazanie dlaczego Danny Ainge powinien zostawić go w zespole na kolejne sezony.