Późna seria punktowa nie powstrzymała Grizzlies. Kolejna porażka Celtics

Gospodarze przetrwali thriller pod koniec ostatniej odsłony meczu i Celtowie nie zdążyli wyrwać im zwycięstwa pomimo znakomitej gry rezerwowych w końcowych minutach.

Pierwsza kwarta pomiędzy pierwszą (Grizzlies) i dziewiątą (Celtics) defensywą NBA, była o dziwo bardzo ofensywna i wyrównana. Zawodnicy Memphis musieli jednak uznać wyższość gości, przegrywając 29:31 po pierwszych 12 minutach gry. Po tym czasie, atak Bostończyków drastycznie zwolnił, a w obronie brakowało kontuzjowanego Kevina Garnetta, który z pewnością narzuciłby trudne warunki gry gospodarzom. Wynik trzymał osamotniony Paul Pierce. Trudno było szukać dobrych stron w drużynie z Beantown do momentu, kiedy Grizzlies wyszli na 21-punktowe prowadzenie w trzeciej kwarcie, a Doc Rivers dał szansę rezerwowym. Ławka wprowadziła dużo świeżości do gry Celtów, którzy zbliżyli się nawet na 2 punkty do rywali. Twarda gra w obronie skutkowała szybkimi atakami, na które Niedźwiadki nie były przygotowane. Świetną robotę na tablicach wykonywał Shavlik Randolph, który w 8 minut zebrał 4 piłki, Terrence Williams był bezbłędny, trafiając swoje wszystkie rzuty, a Crawford pomimo kilku głupich decyzji rzutowych, grał na tyle agresywnie, że wymusił kilka przewinień przeciwników i zamienił je na punkty. Tego czego zabrakło w końcówce to czasu. Niewątpliwie ławka Celtics była bardziej zdeterminowana, żeby wywieźć zwycięstwo z Memphis i można mieć pretensje do Doca Riversa, który rzadko korzysta z głębi składu. Celtowie mieli jeszcze szansę zmienić losy meczu, kiedy na linii rzutów osobistych stanął Jet Terry. Niestety przestrzelił 1 z 3 rzutów za 1 punkt. Ostatecznie Bostończycy musieli uznać wyższość Grizzlies, przegrywając 106:110.

Najwięcej punktów po stronie gospodarzy zdobył Jerryd Bayless (tragicznie pilnowany przez naszych obrońców) – 30, Michael Conley dorzucił 12 oczek i 10 asyst, a Tony Allen po 10 punktów i zbiórek.

W drużynie z Bostonu najlepszym zawodnikiem był zdecydowanie Paul Pierce, który w swoim dorobku miał 26 oczek, 6 zebranych piłek i 4 asysty. Jordan Crawford, który przebudził się w ostatniej kwarcie, zdobył 21 punktów i zgromadził 5 zbiórek (3 w ataku). Po dobrym początku spotkania, Jeff Green niestety znowu „włączył niewidzialność” i przez resztę meczu zachowywał się jakby piłka parzyła go w ręce.

Skrót meczu dzisiaj ponownie z Waszym ulubionym komentatorem…