Powrót Riversa do Bostonu

STNY0363.JPG

Wczorajsze spotkanie z Los Angeles Clippers, przegrane przez drużynę z Bostonu 96:88, upłynęło pod znakiem powrotu Doca Riversa do TD Garden.

Nie było tak jak spekulowało wielu dziennikarzy. Gwizdy pod adresem Riversa zostały zagłuszone przez owacje na stojąco kibiców Boston Celtics, wdzięcznych za mistrzowski tytuł i pracę trenerską Doca w Beantown.

W trakcie spotkania wyemitowano film upamiętniający lata spędzone przez niego w Bostonie:

Wyraźnie poruszony gorącym powitaniem w TD Garden, Rivers starał się odpowiadać dziennikarzom na konferencji po meczu, ale wzruszenie uniemożliwiało mu odpowiadanie na pytania związane z przeszłością w Bostonie, więc zaczął rozmawiać na tematy koszykarskie:

Doc mówił między innymi o niesamowitych fanach Celtics i więzi jaka nadal istnieje pomiędzy nim, a drużyną z Bostonu:

To są niezwykli kibice, naprawdę. Chcę żeby wszystko się dobrze dla nich ułożyło. Nadal jestem poruszony. Myślałem, że będą… To był naprawdę dobry dzień. To miejsce ma swoją klasę. Byłem właściwie bezużyteczny przez pierwsze 18 minut spotkania.

Ludzie nie rozumieją Bostonu. Musisz być jego częścią, żeby to zrozumieć. To wyjątkowe miejsce. Najlepszą decyzją w moim życiu było przyjście tutaj 10 lat temu.

Po spotkaniu Rivers pochwalił nowego trenera Celtów – Brada Stevensa, życzył mu wszystkiego dobrego i dał kilka wskazówek:

Może nam się nie podobać sposób w jaki Doc Rivers odszedł z Celtics, ale nadal należy mu się szacunek za lata spędzone w Bostonie, za tytuł mistrzowski i rozwinięcie karier wielu młodych zawodników, takich jak Rajon Rondo czy Jeff Green, którzy budują teraz na nowo potęgę Boston Celtics.

Łzy Doca były prawdziwe i dobrze, że fani również okazali klasę, serwując mu tak gorące przyjęcie.