Nie udało się popsuć ceremonii, Celtowie przegrywają 107-120 z Miami

MIAMI – Celtowie przegrali swój pierwszy mecz w 67 sezonie NBA 107:120. Gospodarze z Miami okazali się lepsi, doprowadzając do 13-punktowej porażki Bostonu.

Spotkanie rozpoczęło się od „chłodnego” (i według mnie słusznego) powitania Raya Allena przez Kevina Garnetta. Sugar Ray poklepał KG po plecach, a ten nawet na niego nie spojrzał.

Mecz od początku był wyrównany, a po pierwszej kwarcie mistrzowie NBA prowadzili z Celtics 31:25. Bardzo dobrze spisywał się Paul Pierce, który zdecydowanie prowadził ofensywę Bostonu wraz z Rajonem Rondo.

Od dwunastej minuty widać było brak konsekwencji w akcjach Bostonu. Zieloni grali nierówno, wynik dyktowały serie punktowe obydwu drużyn. Pod koniec pierwszej połowy wynik wskazywał 62:54 dla Miami i bardzo widoczne były błędy w niedopieszczonej jeszcze obronie Bostonu. Celtowie popełniali dużo strat, które zawodnicy z South Beach doskonale wykorzystywali.

Kluczowym momentem były ostatnie minuty trzeciej kwarty, kiedy to Rashard Lewis dał gospodarzom 11-punktowe prowadzenie. Przed ostatnią osłoną meczu prowadzili oni 93:76 i nic nie wskazywało na to, że Celtowie mogą jeszcze zagrozić tegorocznym mistrzom NBA.

W czwartej kwarcie za sprawą Leandro Barbosy i Rajona Rondo, Bostończycy przegrywali już tylko 4 punktami. Niestety po kilku nieudanych akcjach ofensywnych nie było już szans na odrobienie strat, a Celtowie ponieśli pierwszą porażkę w tym sezonie. Miami wygrało mecz 120:107.

Bardzo słaby mecz rozegrali Jason Terry i Jeff Green. Pierwszy zdobył 8 punktów, trafiając 2/7 rzutów z gry, a drugi nie trafił żadnego z czterech rzutów i zdobył tylko 3 punkty z linii rzutów osobistych.

Po stronie Bostonu najwięcej punktów zdobył Paul Pierce (23) i Rajon Rondo (20), który zaliczył double-double, mając 13 asyst (prawie triple-double – miał jeszcze 7 zbiórek). Brandon Bass zdobył w całym meczu 15 punktów i zebrał 11 piłek, a KG miał 9 punktów i 12 zbiórek.

Pierwsze punkty w zawodowej karierze zdobył Jared Sullinger, który popisał się efektownym wsadem po podaniu od Rajona Rondo.

Najefektywniejszym zawodnikiem bez wątpienia był Leandro Barbosa, który w czwartej kwarcie omal nie wyprowadził Celtów na prowadzenie. W całym meczu Brazylijczyk zdobył 16 punktów w mniej niż 16 minut! Imponował skutecznością 6/8 z gry w całym spotkaniu. Do swojego dorobku dołożył jeszcze asystę i zbiórkę. Gospodarze z Miami absolutnie nie byli przygotowani na Barbosę. Dzięki imponującej (jak na weterana) szybkości, kreował sobie pozycje rzutowe i trafiał.

Po stronie Miami, najwięcej punktów zdobył Dwayne Wade (29). Lebron James zaliczył double-double (26p., 10zb). W dobrej dyspozycji był również Chris Bosh (19p., 10zb.) i Ray Allen (19p.)

Twarde statystyki

  • Zawodnicy Miami rzucili po 31 punktów w trzech pierwszych kwartach.
  • Po dwóch graczy obu drużyn zdobyło 20 i więcej punktów.
  • Dwayne Wade miał w swoim dorobku 29 punktów przy 22 rzutach.
  • Dwóch Celtów zaliczyło double-double – Rajon Rondo (20p.,13as.)  i Brandon Bass (15p.,11zb.).
  • Kevin Garnett zebrał najwięcej piłek w człym meczu – 12.
  • Bilans zbiórek wskazywał na 41-36 dla Celtów.
  • KG miał najwięcej strat w meczu – 5.
  • Leandro Barbosa był jedynym zawodnikiem Bostonu, który miał dodatni bilans +/-, na poziomie +4.
  • Celtowie zdobyli aż 27 (!) punktów z kontr, w porównaniu do 12 Miami.
  • Ray Allen zdobył 19 punktów dla Heat, oddając przy tym tylko 7 rzutów.
  • Celtics popełnili w meczu 15 strat, w porównaniu do 8 Miami.

Po meczu Paul Pierce powiedział: „Nie byliśmy sobą. Nie będziemy drużyną, która daje rzucić sobie 120 punktów. Musimy ustalić naszą tożsamość i to kim jesteśmy.”