Mickey szóstym najlepszym rookie

W najnowszym „Rookie Ladder” autorstwa Scotta Howarda-Coopera, Jordan Mickey uplasował się na szóstym miejscu wśród tegorocznych debiutantów.

Zestawienie dotyczyło ligi letniej jako całości, bez podziału na Orlando, Utah i Las Vegas. Kilka dni wcześniej w końcowym rankingu dotyczącym tylko Las Vegas Summer League, skrzydłowy Celtics zajął pierwsze miejsce. Oto co pisze o nim Howard-Cooper z NBA.com:

„Jego ostatnie 5 spotkań to 13 punktów i 11 zbiórek w 31 minut w czwartek, 11 zbiórek w 25 minut, 9 punktów oraz 9 zbiórek w 22 minuty; 15 punktów, 10 zbiórek i 3 bloki w 30 minut i 16 punktów, 11 zbiórek oraz 4 bloki w 31 minut. Mickey był nie tylko jednym z najlepszych graczy w Las Vegas, ale również jednym z najrówniejszych.”

Przed Mickeyem znaleźli się: Stanley Johnson (1 – DET), Myles Turner (2 – IND), Frank Kaminsky (3 – CHA), Branden Dawson (4 – LAC) i Joe Young (5 – IND), a za nim: Dakari Johnson (7 – OKC), Alan Williams (8 – HOU), Jahlil Okafor (9 – PHI) oraz Norman Powell (10 – TOR).

Od początku ligi letniej w Vegas, Mickey prawie co mecz dostarczał Celtom double-double. Jego gra znacznie przewyższyła oczekiwania Bostonu, który szukał w nim jedynie świetnego rim-protectora. Jordan wychodził w pierwszej piątce każdego spotkania w Las Vegas i z średnią 2,6 bloków na mecz ostatecznie zajął 5 miejsce. Bloki były tym czego oczekiwali od niego C’s, ale w zestawie dostali znacznie więcej. Mickey zadziwiał swoim atletyzmem i absurdalnie długim zasięgiem ramion – 221 cm. Pomimo niskiego wzrostu (203 cm), długie ręce sprawiały, że dawał sobie radę z wyższymi rywalami w ataku i na zbiórce, a brak centymetrów nadrabiał atletyczną sylwetką i wysokim koszykarskim IQ. Takiego samego wzrostu jest zresztą Brandon Bass i nie przeszkodziło mu to w rozegraniu ponad 200 spotkań w pierwszej piątce Celtics w ostatnich latach. Na dodatek oboje pochodzą z tej samej uczelni – LSU.

Celtowie mają mnóstwo opcji na silnym skrzydle w tym sezonie, a JM będąc najlepszym rookie Bostonu w Summer League, na pewno nie ułatwi decyzji trenerowi Stevensowi. Prawdopodobnie Mickey będzie dopiero trzecią opcją na „czwórce”, ale jeśli któryś z debiutantów ma dostawać więcej minut niż inni, to właśnie on.