Jason Terry nie wybiera się na emeryturę

Jet zamierza spędzić jeszcze kilka lat w NBA.

Trudno jednoznacznie ocenić tę wiadomość ze względu na to, że właśnie rozegrał najgorszy sezon w swojej karierze, ale w playoffach sprawował się przyzwoicie. Jason ma już 35 lat i kontrakt na dwa kolejne w Boston Celtics, na mocy którego otrzyma 11 milionów dolarów łącznie w ramach MLE. Jak wiadomo sytuacja finansowa Koniczynek pozostawia wiele do życzenia, a umowa z Jetem wydaje się przepłacona tym bardziej, że gra on coraz gorzej i nie ma wielu chętnych na jego usługi w innych zespołach NBA.

„Zdecydowanie nie planuję emerytury. Zostało jeszcze dużo koszykówki we mnie” – powiedział 35-letni weteran po przegranym meczu numer 6.

Jedną z opcji jest czekanie aż Terry w końcu zacznie grać dobrze i trafiać do kosza. Może Celtowie powinni grać czasami więcej zagrywek kreujących go na trójce. Wraz z powrotem Rajona Rondo, minuty Jeta na parkiecie na pewno się zmniejszą i może stać się tylko zadaniowcem (zresztą przepłaconym). W tym sezonie przed kontuzją RR9, Jason zdobywał średnio 9,5 punktu na grę, a po kontuzji zaledwie pół punktu więcej. Po udanych latach w Dallas, w tym roku stał się niewidoczny grając w zielonych barwach i jeśli tendencja spadkowa jego formy utrzyma się, to przez 2 kolejne sezony będziemy skazani na oglądanie przewartościowanego 6-th mana, chyba że Danny Ainge stwierdzi iż powinien on „odlecieć” do innej drużyny w lidze, a ta go przyjmie.