Evans może wzmocnić Celtics

Tyreke Evans reaktywował swoją karierę w Memphis, a teraz może zasilić szeregi Bostonu.

Poinformował o tym na Twitterze beat writer Grizzlies – Ronald Tillery:

Najlepszy debiutant z 2010 roku rozegrał tylko 69 spotkań (4 w playoffs) w trakcie ostatnich 2 sezonów, ale jest gotów wrócić na właściwe tory. Pod nieobecność Mike’a Conley’a oraz Chandlera Parsonsa, Evans gra pierwsze skrzypce w drużynie Niedźwiadków i notuje najlepsze od 8 lat 19 punktów, 5 zbiórek oraz 5 asyst na mecz! Zalicza też jedne z najlepszych skuteczności w karierze: 45,3 % z gry i 38,8% z trójki przy oddawaniu ponad 5 prób zza linii w każdym spotkaniu.

Tyreke mógłby przywrócić równowagę defensywnej ławce Bostonu, która notabene ma jeden z najgorszych ataków w całej lidze i zostać pierwszą opcją w drugim składzie Celtów. Ceną jakiej żądają za niego w Memphis jest pierwszorundowy pick, który ma im posłużyć w przebudowie drużyny. C’s na pewno nie oddadzą tegorocznego wyboru Lakers, a wątpliwym jest czy Grizzlies będą chcieli odzyskać swój własny, zastrzeżony zresztą na miejscach 9-30 w 2019, 7-30 w 2020 roku. Jeśli myślą o tankowaniu to ta druga opcja jest bezsensowna, a pierwsza zdecydowanie za droga. Zostają własne picki Bostonu, które będą w okolicach 25-30 w pierwszej rundzie draftu lub jeden z trójki: Ojeleye / Nader / Yabusele.

Celtics bez problemu przebiją każdą ofertę innej drużyny za Evansa (chyba, że będzie nienormalnie wysoka) i wchłoną jego kontrakt w wysokości 3,3 mln dolarów za ten sezon przy pomocy wyjątku Disabled Player (DPE), który wynosi 8,4 mln dolarów za kontuzję Gordona Haywarda. Jeśli Danny Ainge nie znajdzie żadnego klasowego wysokiego to Tyreke Evans będzie najlepszym dostępnym wzmocnieniem w tym okienku transferowym.

Leave a Comment