Dlaczego warto oglądać Celtics w kolejnym sezonie

Rozpoczyna się nowa era w Boston Celtics, era młodych utalentowanych zawodników i wielkich nadziei na przyszłość.

Przyjrzyjmy się sześciu powodom, dla których warto będzie oglądać mecze Koniczynek w sezonie 2013/14:

 

Powrót Rajona Rondo

Rondo powróci do gry w Bostonie po wystąpieniu w tylko 38 spotkaniach poprzedniego sezonu. Mimo, że nadal nie jest znana data jego powrotu, to oczekiwania wobec RR9 rosną, szczególnie biorąc pod uwagę, iż to właśnie on będzie liderem C’s od listopada. Rajon już czterokrotnie był wybierany do Meczu Gwiazd NBA i jest aktualnie najlepiej asystującym zawodnikiem ligi. Przez 3 ostatnie sezony zaliczał średnio ponad 11 asyst na grę. W tym roku ponownie będzie głównym kreatorem gry Celtics i z pewnością pozwoli nowym kolegom w drużynie rozwinąć skrzydła.

 

Jeff Green główną opcją w ataku

Green pozostawał w cieniu Paula Pierce’a od momentu wymiany do Bostonu. W ubiegłym sezonie udało mu się pokazać, że jego miejsce jest w pierwszej piątce, a teraz będzie prawdopodobnie głównym punktującym w ekipie z Beantown. Od lutego jego statystyki były coraz lepsze. W wyjściowej piątce zdobywał średnio ponad 20 punktów, rzucając ze skutecznością 52% z gry. Zdobywał także najwięcej punktów w playoffach spośród wszystkich Celtów, mimo gry Paula Pierce’a i Kevina Garnetta. Jeff udowodnił niedowiarkom, że potrafi grać na najwyższym poziomie (43 punkty przeciwko Miami Heat) i będzie miał szansę przejąć stery w Celtics wraz z Rajonem Rondo.

 

Powrót Jareda Sullingera

Sully pokazał, że ma potencjał, mimo skróconego przez kontuzję sezonu. W trakcie 45 spotkań zdobywał średnio 6 punktów i zbierał 6 piłek, 5 razy wychodził w wyjściowej piątce zamiast Brandona Bassa, który był wyraźnie bez formy. Statystyki Jareda zwiększały się wraz z ilością minut na parkiecie. Jego głównymi atutami są zbiórki, gra pod koszem i wysokie koszykarskie IQ. W tym roku wraz z Krisem Humphriesem i Kelly’m Olynykiem powinien stworzyć bardzo dobrze zbierającą formację podkoszową, która byłaby lekarstwem na niemoc Celtów w walce na tablicach, tak widoczną w poprzednich sezonach.

 

Kelly Olynyk

Najlepszy zawodnik letniej ligi w Orlando już szykuje się na pierwszy zawodowy sezon w jego rozpoczynającej się karierze. Ma szansę stać się największym stealem tegorocznego draftu. W Bostonie będzie nosił koszulkę z numerem #41. Ten sam numer nosi także reprezentujący Dallas Mavericks Dirk Nowitzki, do którego Olynyk jest porównywany.

 

Brad Stevens

Cudotwórca z Butler pomimo wielu ofert z innych drużyn NBA, będzie trenował Boston Celtics. Zobaczymy czy w najlepszej lidze świata uda się mu dorównać jego podbojom z NCAA.

 

Nowe twarze

Zmiana warty. Odeszli: Kevin Garnett, Paul Pierce, Jason Terry, Shavlik Randolph, Chris Wilcox (o nim nic się nie mówi w offseason, ale w salary cap nie ma dla miejsca dla jego kontraktu), Terrence Williams oraz DJ White.

Nowi: Brad Stevens, Gerald Wallace, Kris Humphries, MarShon Brooks, Keith Bogans, Kelly Olynyk, Colton Iverson (w Turcji), Vitor Faverani oraz Phil Pressey.

W większości młodzi, atletyczni zawodnicy. O niektórych z nich mówi się, że są nieoszlifowanymi diamentami (Brooks, Olynyk, Pressey), o innych, że ich czas minął (Wallace, Bogans), a po reszcie nie wiadomo czego się spodziewać (Humphries, Faverani, Iverson). Tegoroczna pierwsza piątka ukształtuje się po obozie treningowym i meczach przedsezonowych. Nie zdziwmy się jednak, jeśli Olynyk będzie wychodził na piątce, Sullinger na czwórce, Fab Melo zasili ponownie szeregi Red Claws, a Faverani będzie spędzał 5 minut na parkiecie. Formacja podkoszowa Celtów dawno nie była tak zatłoczona i każdy z wysokich musi pokazać swoją wartość albo grzać ławę do końca sezonu.