Dlaczego przegrywamy z Bulls?

Mało kto spodziewał się, że po pierwszych dwóch spotkaniach z Bulls będziemy się zastanawiać czy nie dostaniemy do zera.

Sytuacja nie napawa optymizmem. Plan był taki, że Celtics zdobędą pozycję lidera na wschodzie, aby potem mieć przewagę własnego parkietu w starciu z Cavaliers w finale konferencji. Jednak już w pierwszej rundzie straciliśmy tę przewagę i obecnie trzeba będzie walczyć o przeżycie w Chicago, gdzie nie wygraliśmy od 8 listopada 2014 roku.

Oto 5 powodów, które sprawiają, że przegrywamy z Bulls:

1. Zbiórki…

Powtarzamy to jak mantrę, ale bez zbiórek ciężko o zwycięstwa. W pierwszych dwóch spotkaniach tegorocznych Playoffs, Celtowie zbierali średnio 37 piłek na tablicach (13 miejsce na 16 drużyn), a Byki 48 (3 miejsce). Zbiórki to również punkty drugiej szansy i z pomalowanego. W pierwszej z tych kategorii przegrywamy 13,5-18,5, a drugą udało nam się poprawić w Game 2 (obecnie w całej serii wygrywamy 45-44), ale tylko dlatego, że nie wchodziły trójki (30%) i trzeba było znaleźć inną drogę do kosza. Najlepszym zbierającym po stronie Chicago jest Robin Lopez (9 rpg), który nie należy do wirtuozów gry w koszykówkę, ale i tak przepycha podkoszowych Bostonu jak worki z sianem. Al Horford i jego 9 zbiórek na grę to za mało, jeśli filigranowy Isaiah Thomas zbiera na tablicach więcej piłek od pozostałych wysokich: Olynyka (4 rpg), Johnsona (3 rpg) oraz Zellera (1,5 rpg, ale gra bardzo mało).

2. Brakuje drugiej opcji w ataku

Nie oszukujmy się, Isaiah Thomas nie gra swojej koszykówki i jest to oczywiście uzasadnione trudną sytuacją osobistą, spowodowaną śmiercią jego siostry. Brakuje mu skupienia, przez co popełnia głupie straty (5,5 na mecz), podejmuje złe decyzje rzutowe i nie trafia osobistych (w Game 2 tylko 7/13). Szczególnie uwidoczniło się to wczoraj, ale to nie IT jest tu problemem, tylko fakt, że nikt nie jest w stanie nawet w części przejąć jego roli. Brakuje zadaniowców. Jeśli ofensywa jeszcze jako tako hula, C’s są w grze, ale gdy IT schodzi z ławki lub jest notorycznie podwajany, cała drużyna nie wie co robić i każdy z osobna chce się pozbyć piłki jakby co najmniej parzyła w ręce. Przez to wychodzą głupie podania i forsowane rzuty. Po prostu CHAOS. Prowadzi nas to do kolejnego wniosku.

3. Każdy chce zostać bohaterem… nawet wtedy kiedy wygrywamy

Trójka za trójką, zbiórka i znowu trójka. Bostończycy sypią zza linii jakby każdy nazywał się Ray Allen, a trafiają ze skutecznością Rajona Rondo (o którym później). Są inne metody na zdobywanie punktów, a kiedy za linią 7,24m stoi Amir Johnson, to nic dobrego nie może się wydarzyć. Poza tym skoro Amir rzuca za 3 to kto jest w pomalowanym żeby zebrać? Na pewno nikt od nas.

4. Brakuje doświadczenia

W playoffach doświadczenie i mocna psychika są ważniejsze niż młodość czy siła mięśni. Popatrzcie na Paula Pierce’a. Nigdy nie był najszybszy, najsilniejszy, a przez lata w Bostonie to właśnie on dostawał piłkę w kluczowych momentach i nie zawodził. Obecnie wśród rezerwowych mamy jednego weterana i jest nim (nadal wysoko latający) Gerald Green, który jednak nie zapewnia „instant offense” z ławki. Wsparcie zespołu przez weteranów zostało zaniedbane już na etapie sezonu zasadniczego. Być może celowo, bo i tak nie ma miejsca w składzie, a latem szykują się transfery. Teraz jest już jednak za późno, żeby coś zmienić w tym względzie.

5. Rajon Rondo

Wydawało się, że po zawieszeniu przez klub, nastąpi szybkie pożegnanie RR z Bykami, ale plotki były raczej przedwczesne. Jest chemia w ekipie z Chicago, a Rondo rozgrywa najlepsze spotkania od dawna. Do tego ma więcej doświadczenia w playoffach niż cała drużyna Celtów razem wzięta. Wiemy co potrafił robić kiedy grał jeszcze w Bostonie, a wczorajsze statystyki ocierające się o triple-double są tego najlepszym przypomnieniem. Plus – ma do pomocy Wade’a i Butlera.

Podsumowując: każdy kto myślał, że w pierwszej rundzie będzie łatwo, musi nastawić się na to, że to już nie my jesteśmy faworytami w tej serii, tylko Bulls. Celtowie muszą wyciągnąć wnioski z dwóch ostatnich porażek jeśli chcą grać dalej.

Jak zakończy się seria Celtics - Bulls?