Dlaczego Ainge nie chciał Fultza

Po niespodziance jaką sprawił nam w tym tygodniu DA, fanom Bostonu nasuwa się pytanie: why Danny, why?

Jako że nic w życiu nie jest czarno białe, tę wymianę również trudno tak rozpatrywać. Jej efekty będą widoczne najwcześniej dopiero latem, kiedy prospekci zaprezentują się w lidze letniej i na dobre ruszy sezon transferowy. Wracając do pytania o motywy DA w zamianie picków z Philą, zobaczmy jaki obraz Fultza jest przedstawiany światowi koszykarkiemu przed draftem.

Fultz to utalentowany obrońca, który zaliczył świetny sezon jako freshman z Washington Huskies i uważany jest za nr 1 w niemal każdej projekcji draftu. Jeśli chodzi o warunki fizyczne to przy 193 cm wzrostu jego zasięg ramion wynosi 207 cm. Dla porównania w aktualnym top 5 tylko Jayson Tatum ma większy zasięg ramion (211 cm), mimo że są zawodnicy wyżsi od Fultza (Jackson, Ball). Markelle ma więc idealne warunki.

To jedna strona medalu. Teraz czas na 3 rzeczy, przez które Danny Ainge mógł odpuścić wybór Fultza:

1. Oszczędności

W nadchodzącym sezonie pierwszy pick zarobi 5,86 mln, a trzeci 4,7 mln dolarów. Jako że wybory z pierwszej rundy mogą być podpisywane za 80-120% rookie scale to maksymalne kwoty wyniosą około 7 mln i 5,6 mln dolarów. Daje to 1,4 mln oszczędności, a jeśli DA i tak nie chciał wybrać Fultza to ma trochę kasy, którą może przeznaczyć na dopięcie jakiejś wymiany w postseason.

2. Markelle nie jest „zwycięzcą”

„W słabym teamie nawet przeciętniak wygląda jak gwiazda”. To podobno główny z powodów, dla których DA odpuścił Fultza. Jego Huskies zaliczyli w tym sezonie bilans 9-22 i nie dostali się do fazy turniejowej NCAA. Na Twitterze wypowiedział się w tej sprawie również Josh Jackson, który stwierdził, że „w przegrywającej drużynie nawet gracze z niewielkim talentem wyglądają dobrze”.

jacksonfultzfight

Nie jest to jednak regułą. Damian Lillard przez swoje 4 lata w barwach Weber State Wildcats ani razu nie dostał się do turnieju, a w NBA jest gwiazdą.

3. Zatłoczony backcourt

Fultz potrafi grać jako PG i SG, a te pozycje są bardzo oblegane w Bostonie. Cała backcourtowa czwórka Celtów: Thomas, Bradley, Smart i Rozier może być na parkiecie zarówno jedynką, jak i dwójką. Każdy z nich mógłby także występować w wyjściowej piątce większości teamów w lidze. W sytuacji kiedy byłoby 5 takich zawodników, ktoś musiałby się rozstać z zielonym trykotem lub marnować w D-League.

Boston znacznie bardziej potrzebuje wsparcia na skrzydłach, szczególnie jeśli chodzi o zbiórki i tutaj pojawiają się nazwiska: Jackson oraz Tatum. Ci dwaj zbierali na uczelni średnio po 7 piłek na mecz i prawdopodobnie będą osiągalni na miejscach 3-5.

Kto bardziej skorzysta na ostatniej zamianie picków?