Czy zagranie Olynyka wpłynie na decyzję wyboru klubu przez Love’a?

Czy po całym zamieszaniu na linii Olynyk – Love, jest szansa, że w przyszłym sezonie ten drugi zdecyduje się na grę w Bostonie?

Zacznijmy od tego, że w niedawno pojawił się artykuł Adriana Wojnarowskiego. Subiektywnie napisał on, że jeśli Kevin Love chciał grać dla Celtics w przyszłym sezonie, to ostatnie spięcie z Olynykiem może być ogromną przeszkodą. Wnioskujemy, że Adrian zakłada umyślne zagranie przeciwko Kevinowi. Nie wiemy jednak do końca jak było naprawdę, ale możemy wierzyć w słowa Kanadyjczyka, który w pomeczowym wywiadzie powiedział:

„To niedorzeczne. Nigdy bym celowo nie kontuzjował Kevina ani nikogo innego. Zablokował moją rękę, a ja zrobiłem to samo, walczyliśmy o zbiórkę. Cały czas się tak robi w NBA.”

Wszystko ładnie, pięknie tylko Love uważa inaczej twierdząc, że zagranie zawodnika Celtics było działaniem z premedytacją. Na domiar złego okazuje się, że nie zagra już do następnego sezonu i tu zaczynają się schody. Czy Kevin pomyśli jeszcze o przeniesieniu swoich talentów do TD Garden? Jestem pewny, że tak.

Mało kto wie, ale K-Love zapytany czy sytuacja z Olynykiem zmieniła jego stosunek do Zielonych, odpowiedział, że nie. Po jego wypowiedzi jesteśmy pełni nadziei, że będzie brał taką możliwość pod uwagę. Jestem nastawiony do Kevina bardzo pozytywnie i widziałbym go w naszej drużynie. Patrzę przez pryzmat umiejętności trenerskich Stevensa, który mógłby wykorzystać zdolności Love’a w 100%.

Mimo to plotki i kłótnie będą trwały prawdopodobnie aż do samej decyzji podkoszowego Cavs. Optymistycznie sądzę, że obaj zawodnicy jeszcze będą się śmiać z zaistniałej sytuacji, bo komu jak komu, ale Kevinowi w zielonym do twarzy.