Cudze chwalicie, swego nie znacie – Tyler Zeller

Phoenix Suns v Boston Celtics

Podstawowym podkoszowym Celtów, z którym wiązane są duże nadzieje na przyszłość jest oczywiście Jared Sullinger.

Co do tego nie ma wątpliwości.  Wszyscy z nas wierzą, że razem z Kelly Olynykiem będzie stanowić frontcourtową siłę Koniczynek przez długie lata. Nieco w cieniu znajduje się inny młody zawodnik, który zasługuje na wyróżnienie.

Tyler Zeller, bo o nim mowa, nie jest graczem wyróżniającym się. Jego nazwisko nie znajduje się na pierwszych stronach tabloidów, nie jest też graczem z „charakterkiem”, ot zawodnik jakich wielu w NBA. Jest jednak coś, czym Tyler zdecydowanie się w tym roku wyróżnia:

Shotchart_zeller

Yup. Zeller trafił 25/30 rzutów z gry i ze skutecznością 83,3% lideruje statystyce najskuteczniejszych zawodników NBA (oczywiście nie licząc jednomeczowców i zawodników oddających 1 rzut w meczu). Chapeau bas, Tyler.

Z czego bierze się tak wysoka efektywność tego gracza? Przede wszystkim z jego czytania gry, umiejętności ustawienia się pod koszem. Nie trzeba mówić, że to nie jest gracz typu DeAndre Jordan, który swoimi warunkami fizycznymi otwiera sobie drogę do kosza i dunkuje z potężną mocą.

Zeller wnosi też sporo do obrony i znowu – nie jest to Anthony Davis czy Roy Hibbert, ale swoją błyskotliwością skutecznie utrudnia rywalom życie.

[poll id=”18″]

Wszystko ładnie wygląda, ale pamiętajmy o jednym – Zeller gra średnio 14,5 minuty na mecz, dlatego jego statystyki wyglądają inaczej od Sullingera (30,3 mpg) czy Olynyka (26,5 mpg).
Jako pointę tej krótkiej notki chciałbym zaapelować do trenera Stevensa: Trenerze, proszę dać więcej minut Tylerowi, bo na pewno na to zasługuje.