Celtowie zainteresowani Monroe

Boston może nie zdecydować się na użycie DPE, aby pozyskać Tyreke Evansa z Memphis.

Na rynku pojawił się bowiem łakomy kąsek dla każdej drużyny, która myśli o mistrzostwie, ma problemy w ataku pod koszem i trochę pieniędzy do wydania.

Greg Monroe porozumiał się z Phoenix Suns w sprawie wykupu swojego kontraktu. Oznacza to, że lada chwila stanie się niezastrzeżonym wolnym agentem i każda drużyna będzie mogła podpisać z nim kontrakt. Wśród głównych kandydatów wymienia się Boston Celtics i New Orleans Pelicans. Celtowie nadal mają do wykorzystania 8,4 mln dolarów z wyjątku DPE, otrzymanego po kontuzji Gordona Haywarda, a Pelikany szukają zastępstwa po kończącym sezon urazie DeMarcusa Cousinsa.

 

Monroe niekoniecznie pasuje do defensywnych wysokich w filozofii Brada Stevensa, ale jest specjalistą jeśli chodzi o zdobywanie punktów spod kosza. Rola rezerwowego nie powinna być problemem, bo w Milwaukee Greg nie rozegrał ani jednego meczu w pierwszej piątce. Dzięki temu może z miejsca wzmocnić atak ławki C’s, która notorycznie choruje na przestoje ofensywne i powalczyć na tablicach. Co prawda nie rozciągnie obrony tak jak Horford czy Theis, ale jako weteran mógłby być cennym wsparciem dla młodych wilków Bostonu, szczególnie w playoffach.

Ciekawe co Brad Stevens jest w stanie wykrzesać z Monroe, dla którego byłby to już czwarty klub w karierze. W końcu w przeszłości wielokrotnie pokazał, że potrafi zrobić zadaniowców i starterów nawet z głębokich rezerwowych.