Boston pokonał Dallas. Czwarte zwycięstwo z rzędu

Celtics pokonali w Bostonie Mavericks kończąc tym samym 5-meczową serię spotkań na własnym parkiecie.

Mavericks (7-18) @ Cetlics (22-4) | 90:97

Pomimo najgorszego bilansu na zachodzie, drużyna z Dallas po raz drugi postawiła twarde warunki Celtom i była blisko zwycięstwa. Jednak blisko to pojęcie względne, szczególnie przy osobie Kyriego Irvinga, ale o tym za chwilę.

Podopieczni Brada Stevensa grali w osłabieniu – bez Marcusa Morrisa (regeneruje kolano) i Jaylena Browna (zapalenie oka). Po całkiem przyzwoitych pierwszych minutach Bostończycy zasnęli snem zimowym i obudzili się dopiero po przerwie. Kiedy prowadzenie Mavs sięgało 12 oczek, C’s w końcu postanowili coś z tym zrobić. Sygnał do ataku dał Tatum trafiając za 3, a Horford poprawił kolejną trójką i wsadem. Po kolejnych udanych akcjach Tatuma i Irvinga na tablicy widniał remis. Chłopaki zacieśnili obronę tak, że palca nie dało się włożyć, a w niecałe 2,5 minuty zaliczyli serię 12-0! Właśnie dlatego niezależnie iloma punktami wygrywasz, przy Bostonie nie możesz czuć się bezpiecznie. Nigdy nie wiesz kiedy Celtowie wrzucą wyższy bieg, a przy najlepszej obronie w lidze, odrabianie strat przychodzi wyjątkowo łatwo. Przekonało się o tym już wiele drużyn w tym sezonie, wliczając w to mistrzów NBA – GSW.

Wracając do meczu – Tatum i Horford zdobyli w nim po 17 punktów. Jayson dołożył do tego 10 zbiórek i najwyższe +16 z gry, a Al 8 zbiórek i tyle samo asyst. Bohaterem spotkania został jednak Kyrie, który po raz kolejny wziął drużynę na własne barki w czwartej kwarcie. Przy stanie 87:85 dla Celtics, Irving zdobył kolejne 5 punktów. Najpierw po akcji coast-to-coast wbił się z layupem w pole 3 sekund, a potem poprawił akcją 2+1, faulowany przez Matthewsa. Mavs nie byli już w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, a Kyrie schodził do szatni z 23 punktami i 5 asystami. Nic dziwnego, że przed meczem Jaylen Brown nazwał go ‚Mr. Fourth Quarter’.

Cichym bohaterem meczu okazała się ławka rezerwowych. Terry Rozier otarł się o double-double z 12 oczkami i 9 zebranymi piłkami, a Shane Larkin dodał 11, w tym 3 trójki. Jedno z najlepszych spotkań w NBA zaliczył też Daniel Theis, który w 17 minut zanotował 7 punktów oraz miał 11 zbiórek (career high).

Boston zakończył serię 5 spotkań w TD Garden, wygrywając z nich aż 4. Teraz Celtowie kierują się do San Antonio, gdzie zagrają z miejscowymi Spurs w nocy z piątku na sobotę.