Celtowie ograli Szerszenie. Świetny Horford

Boston pokonał na wyjeździe Charlotte po świetnej końcówce.

Celtics (28-10) @ Hornets (12-22) | 102:91

Celtowie po raz kolejny zagrali w osłabieniu. Z powodu kontuzji na parkiecie nie zobaczyliśmy Jaylena Browna (kolano, kostka), Marcusa Morrisa (kolano) i Semi Ojeleye (plecy).

Hornets przespali pierwszą kwartę wygraną przez Koniczynki 28:16. Kolejne punkty wciskał im Jayson Tatum, który przez początkowe 12 minut rzucił 8 ze swoich 18 oczek. W kolejnej odsłonie C’s urządzili sobie konkurs rzutów 3- punktowych. Świetną zmianę Kyriemu dał Shane Larkin. Aż trzykrotnie trafiał z dystansu, a wtórowali mu: Al Horford, Terry Rozier, Marcus Smart i w późniejszym czasie powracający na parkiet Irving. Boston osiągnął najwyższe 20-punktowe prowadzenie w spotkaniu i wydawało się, że Szerszenie tylko czekają żeby ich dobić w drugiej połowie. Przed zejściem do szatni gospodarze zdołali jeszcze zmniejszyć przewagę do 16 oczek.

Celtics zaliczyli fatalny start drugiej połowy meczu. Przez pierwsze 6 minut zdołali zdobyć zaledwie 4 punkty przy 18 Hornets. Dom z cegieł budował Marcus Smart, który w tym czasie chybił wszystkie 3 rzuty, a w całym meczu trafił zaledwie 2 z 9. Świetną kwartę rozgrywał duet Kemba Walker – Marvin Williams. Obaj zanotowali po 9 oczek, czyli łącznie o 2 więcej niż cała drużyna Bostonu w tym czasie. Na czwartą kwartę Celtowie wyszli już tylko z 1-punktowym prowadzeniem.

Kluczowym momentem ostatniej odsłony była 5 minuta. Gospodarze tracili 3 oczka po rzucie Batuma i mimo 20-punktowego dołka w pierwszej połowie mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. C’s nie zamierzali się jednak poddać. Wszystkie punkty do końca meczu zdobywał już tylko tercet Irving – Horford – Tatum. Chłopaki zaliczyli serię 13-5 i postawili twarde warunki w obronie, o którą atak Szerszeni rozbił się jak Titanic o górę lodową. W pierwszej i ostatniej kwarcie C’s wstrzymali przeciwników do 16 punktów. Miejmy nadzieję, że to znak powrotu do twardej defensywy jaką podopieczni Brada Stevensa prezentowali do końca listopada, kiedy wygrywali niemal wszystko.

Zwycięstwo nad Hornets nie wydarzyłoby się gdyby nie świetna forma naszych dwóch gwiazd. Al Horford zanotował double-double: 20 punktów i 11 zbiórek, przy skuteczności 8/11 z gry i 4/6 z dystansu, a Kyrie 21 punktów i 8 asyst. Dobrego wsparcia z ławki udzielili Terry Rozier: 15 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty i Shane Larkin: 11 punktów, 4/6 z gry, 3/4 z trójki.

Celtowie wracają teraz do Bostonu gdzie spędzą kolejne 9 dni i rozegrają 4 spotkania. Nie będzie łatwo, bo czekają ich starcia z Rockets, Nets, Cavs i Timberwolves.