Celtowie chcą playoffów

Jeszcze tydzień temu mówiło się o tankowaniu do końca sezonu, ale po trzech zwycięstwach z rzędu sytuacja Celtów polepszyła się diametralnie.

Nowi zawodnicy dają Bostonowi energię i szanse na playoffy. Obudzili także resztę drużyny, która ostatnio radzi sobie najlepiej w tym sezonie. Mimo kilku treningów w nowej ekipie, Isaiah Thomas i Jonas Jerebko rozgrywają swoje najlepsze spotkania w sezonie, a wspomaga ich (szczególnie w obronie) Jae Crowder, który od niedawna także wychodzi do gry z ławki rezerwowych.

Cała trójka zaliczała w ostatnich trzech meczach średnio 49,3 punktów na grę. Dla porównania nie ma w NBA drużyny, której ławka rezerwowych zdobywa więcej niż 41,4 punktów na spotkanie. Crowder i Jerebko dostarczają także 11 zbiórek na grę, a Thomas dokłada do tego średnio 7 asyst co mecz. Każdy z nich ma umiejętności, którymi się uzupełniają i zapewniają kolejne zwycięstwa Bostonowi.

Najdłuższy staż w C’s spośród tej trójki ma Crowder, który zajął miejsce Jeffa Greena w składzie. Jest on naturalnym niskim skrzydłowym, ale w obliczu nieobecności Olynyka i Sullingera gra także na pozycji silnego skrzydłowego, a nawet centra. W piątek Jae z powodzeniem radził sobie z Alem Jeffersonem, a po meczu chwalił go za to trener Stevens:

Bardzo trudno jest znaleźć kogoś, kto będzie miał tyle umiejętności i szybkości, żeby bronić większych od siebie rywali. Dzięki temu wprowadzasz chaos w szeregach przeciwników. To właśnie robi Jae.

Siłą Crowdera jest nieustępliwa obrona, ale w ostatnich trzech zwycięstwach wykazał się także jako gracz typu „3-and-D”, trafiając 11 z 22 prób 3-punktowych. Po wygranej z Charlotte powiedział, że będzie walczył o playoffy, a nie wyższy pick w drafcie:

Przykro mi. Przeproszę Danny’ego Ainge’a jeśli taki był jego plan [tankowanie – przyp. red.], ale jestem zwycięzcą. Sprowadził mnie tu, a ja lubię wygrywać. Jestem wojownikiem, nie potrafię odpuścić i przegrywać.

Z Jerebko jest podobnie. Po raz pierwszy dostaje minuty na pozycji centra i idzie mu całkiem nieźle. W ostatnich dwóch meczach w barwach Celtics trafił 7 z 10 trójek i zbiera średnio 7,5 piłek na mecz. Przeciwnicy wiedzą, że potrafi razić z dystansu, więc kryją go na obwodzie rozciągając przy tym obronę. Dzięki temu Marcus Smart czy Isaiah Thomas mają łatwiejszą drogę pod kosz.

Thomas wykorzystuje to w każdym spotkaniu. Wkręca się w „pomalowane”, wymusza faule, trafia layupy, trójki. Stara się zapełnić wielką dziurę w ataku, która powstała po odejściu do Brooklynu Paula Pierce’a i robi to z powodzeniem. Ma największy wpływ na grę Celtów w tym momencie, a do tego nie gra samolubnie. Jak sam mówi najważniejsza jest dla niego gra drużynowa:

Jest nieźle, ale to nie moja zasługa. To zasługa całej drużyny. Dajemy z siebie wszystko, a trener umożliwia nam wygrywanie. Wierzymy w siebie.

Ta wiara w połączeniu z dobrą grą sprawiła, że C’s wygrali 7 z 10 ostatnich spotkań, mimo rozpoczęcia sezonu bilansem 16-30. Teraz tracą pół meczu do ósmych Nets i jeden do siódmych Heat. W połączeniu z przystępnym terminarzem do końca sezonu, Boston ma niezłe szanse na pierwsze playoffy od dwóch lat. Zostało jeszcze 26 spotkań, w tym 13 z drużynami, które mają ujemny bilans spotkań.

Jak myślicie: Celtowie powinni walczyć o tegoroczne playoffy, czy zadowolić się lepszym wyborem w drafcie?

[poll id=”22″]