Celtów i Magików walka o podium

green magic

Boston Celtics i Orlando Magic cały czas walczą o prymat w tym sezonie.

Nie chodzi tu jednak o jak najlepsze miejsce w konferencji, tylko o jak najlepsze miejsce w loterii draftowej. O tym, że obie drużyny zrezygnowały z walki o playoffy wiemy już od kilku miesięcy. Wczoraj jednak po wygranej Hawks nad Celtics oraz Magic nad Nets, bilansy obydwóch drużyn wyrównały się i zajmują one ex aequo trzecie miejsce w całej NBA.

Trzecie „magiczne” miejsce jest przepustką do trójki najlepszych prospektów z uczelni, którzy zadeklarują swój udział w tegorocznym drafcie. Jeśli chodzi o liczby to wygląda ono następująco:

  • aż sześciokrotnie (najczęściej) od czasu wprowadzenia nowej loterii w 1990 roku, trzecia najgorsza drużyna wybierała z numerem pierwszym (tylko dwukrotnie robiła to najgorsza drużyna)
  • trzecie miejsce to 46,9% szans na top 3 w drafcie oraz 96% na top 5
  • a także 15,6% szans na pierwszy numer draftu, 15,7% na drugi i 15,6% na trzeci

Przyjrzyjmy się temu z kim jeszcze zawalczą w końcówce sezonu Celtowie i Magicy.

Celtics:

  • Bobcats
  • @ Cavaliers
  • @ 76ers
  • Wizards

Magic:

  • Wizards
  • @ Nets
  • @ Bulls
  • Pacers

Boston zmierzy się z dwoma drużynami, które wygrywają powyżej 50% spotkań, a Orlando zagra 4 mecze z czołówką konferencji. Sytuacja jeśli chodzi o tankowanie wygląda lepiej dla Magików, ale nie zapominajmy, że te drużyny nie grają już na 100% swoich możliwości i dają odpocząć swoim kluczowym zawodnikom. C’s podejmą Cavs, którzy są mniej więcej w środku tabeli oraz Sixers, którzy już praktycznie przegrali wyścig o najgorszy bilans w lidze.

Wybranie w tym roku młodzika, który z miejsca może stać się game-changerem jest ważne nie tylko pod względem sportowym, ale także marketingowym. Częściowo puste w tym roku trybuny, w następnym sezonie mogłyby znowu zapełnić się kibicami gdyby C’s ponownie wybrali franchise-playera pokroju Pierce’a (nie ujmując Rondo, który jednak aż tak nie porywa jak The Truth). Top 3 draftu to też szansa na bardzo szybką przebudowę, bo wybrany z wysokim miejscem zawodnik jest wiele warty także na rynku wymian, a nie trzeba chyba mówić co się stało ostatnim razem, kiedy C’s mieli numer odrobinę dalszy (piąty: Jeff Green) i w kolejnym sezonie zdobyli mistrzostwo NBA.

Leave a Comment