Celtics wrócili z dalekiej podróży. Rockets na kolanach

Po fatalnej pierwszej połowie, Celtowie rzutem na taśmę wygrali z Rakietami.

Rockets (25-8) @ Celtics (29-10) | 98:99

Tak okropnej pierwszej połowy jeszcze nie widzieliśmy w tym sezonie. Co prawda Boston grał w osłabieniu – bez Browna i Ojeleye, ale goście również stracili kluczowych zawodników: Paula i Capelę. Przez początkowe 12 minut C’s zdołali zdobyć zaledwie 12 punktów (!). Do połowy drugiej kwarty duet Harden-Gordon miał więcej oczek niż cała ekipa Brada Stevensa. Kiepskie posiadania, forsowane rzuty, Kyrie ogrywany w obronie przez Briante Webera? Ten gość przez 2 sezony w NBA rozegrał zaledwie 27 spotkań i to w 4 różnych drużynach, a wczoraj przyjechał do Bostonu i zabierał piłkę jednemu z najlepszych ball-handlerów na świecie. Celtics tracili już nawet 26 punktów do szarżujących Rockets. Nie dało się tego oglądać.

Po raz kolejny nie wiem jakiej magii Brad Stevens używa w przerwie, ale znowu zadziałała! Bostończycy zaczęli odrabiać straty i przed ostatnią odsłoną meczu było już tylko -9. W czwartej kwarcie po kolejnych akcjach Morrisa, Horforda i Roziera C’s zbliżyli się na 2 punkty do wyniku i sprawa rozstrzygnięcia meczu była otwarta.  Do końca spotkania pozostawało 5 minut, a obie drużyny szły kosz za kosz. Na 7 sekund przed końcem po zasłonie Irvinga Jayson Tatum wbił się pod kosz i zapakował piłkę z góry. Na tablicy widniał wynik 98:97 dla Rakiet i wtedy wydarzyło się coś czego nikt nie mógł przewidzieć.

Goście wyprowadzali piłkę zza linii. Wystarczyło jedno podanie, ale Marcus Smart tak uprzykrzał życie Jamesowi Hardenowi, że ten postanowił się odwdzięczyć w mało dżentelmeński sposób i popchnął Smarta, który wylądował na parkiecie. Ile było w tym aktorstwa, a ile prawdy oceńcie sami, jednak sędziowie nie mieli wątpliwości. Ofensywny faul i piłka dla Celtów, którzy postawili na izolację Horforda. Dominikańczyk po agresywnym post-upie skierował piłkę do kosza, dzięki czemu na 4 sekundy przed końcem Boston wyszedł na swoje pierwsze prowadzenie w meczu! Z braku timeoutów Rockets znowu wyprowadzali piłkę z własnej połowy i znowu Harden przewrócił Smarta! Marcus zniszczył psychikę ‚Brody’, który nie trafił żadnego z 7 rzutów kiedy bronił go Smart i zaliczył w tym czasie aż 4 straty. Goście mieli 2 sekundy i faulowali Ala Horforda, który chybił obydwa rzuty osobiste (drugi celowo). Przez całe boisko piłkę cisnął jeszcze Gordon, ale nie było nawet blisko.

Kyrie Irving rzucił Rakietom 26 punktów i to on wraz z Jaysonem Tatumem (19 punktów, 5 zbiórek) utrzymywał wynik w pierwszej połowie. Tatum zachowywał się bardzo dojrzale jak na swój pierwszy sezon w NBA i kiedy rzuty nie wchodziły, wymuszał przewinienia rywali po wejściach pod kosz. W całym meczu aż 11 razy stawał na linii osobistych i 9-krotnie z sukcesem. Marcus Smart oprócz świetnych akcji w obronie (3 bloki, 2 przechwyty) zanotował 13 oczek, 6 zbiórek oraz 5 asyst. Terry Rozier również dodał 13 punktów, a powracający do gry Marcus Morris – 10, w tym ważne trójki w trzeciej i czwartej kwarcie.

Kolejny mecz w sylwestrową niedzielę. Celtics i Nets wyjdą na parkiet TD Garden już o 23:30.