Boston rozstrzelał Cleveland. Kolejny świetny mecz Roziera

Celtowie nie mieli problemu z pokonaniem Cavs wczorajszej nocy.

Cavaliers (25-13) @ Celtics (31-10) | 88:102

Po nieudanym okresie świątecznym (4/5 porażek) LeBron i spółka chcieli wrócić do wygrywania, zaliczając pierwszą serię zwycięstw w nowym roku (przedwczoraj wygrali z Portland). Rozbili się jednak o twardą defensywę Bostonu, która wróciła na dobre tory po grudniowej zadyszce.

Cetlics nie mogli sobie pozwolić na słaby start w pojedynku z takim przeciwnikiem jak Cavs. Od początku obie drużyny grały kosz za kosz, ale po wejściu rezerwowych to C’s zaczęli nadawać tempa spotkaniu. Najpierw Smart kąsał obronę gości kolejnymi celnymi rzutami (7 oczek w 1q), a na koniec kwarty do gry wszedł Rozier, który w niecałe 40 sekund rzucił aż 8 punktów! Na tablicy wyników widniało już +11 dla Bostonu. Tyronn Lue był wyraźnie zaskoczony formą rzutową naszej ławki, która w całym meczu zdobyła aż 48 ze 102 punktów drużyny.

W drugiej kwarcie Cavs zaczęli odrabiać straty, ale na wymianę trójek z Korverem poszedł Dirk… znaczy Daniel Theis. Niemiec nie spędził na parkiecie dużo czasu, ale zatrzymał groźny moment gości (3 triple Korvera i punkty Jamesa) trafiając dwie trójki w kolejnych akcjach (jedna po ładnym step-backu). C’s utrzymywali przewagę pomimo słabych zawodów Irvinga: 11 punktów przy 5/14 z gry i na drugą połowę schodzili z ośmioma oczkami zapasu.

Trzecia kwarta rozstrzygnęła o wyniku spotkania. Zaraz po wyjściu z szatni Brown, Horford oraz Tatum trafili 3 trójki pod rząd. Po przeciętnej pierwszej połowie, w drugiej uaktywniły się nasze młode gwiazdy. Tatum zanotował 11 ze swoich 15 punktów, a Brown dodał 9 oczek (w całym meczu 14).

Przy tak dobrej grze Bostonu, czwarta kwarta była już tylko formalnością. Wyraźnie przybici Cavs nie byli już w stanie podjąć walki, a Brad Stevens dał pograć rezerwowym. Po trójce Roziera i punktach Baynesa w połowie ostatniej odsłony, Celtowie osiągnęli najwyższe 23-punktowe prowadzenie przy wyniku 100:77 i spokojnie wygrali mecz. Ojcami zwycięstwa byli tym razem rezerwowi. Terry Rozier pochwalił się jednym z najlepszych spotkań w karierze: 20 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty, 8/12 z gry, 4/6 za 3, a Marcus Smart dodał 15 oczek, 4 zbiórki oraz 4 asysty. Warto zanotować, że Terry rozgrywa ostatnio najlepsze zawody w życiu. Na przestrzeni 5 meczów notuje średnio 15,6 punktów na grę, co jest trzecim wynikiem w drużynie za Irvingiem (21,2) i Tatumem (16,2).

Bostońska defensywa dała popalić gościom z Cleveland, którzy zdobyli najgorsze 88 punktów w tym sezonie i jedne z najgorszych skuteczności z gry (34,8%) oraz za 3 punkty (25%). Szczególnie skuteczność z obwodu była bardzo ważna, bo na niej przeważnie opiera się gra Cavs (drugie miejsce w ilości trafionych trójek na mecz). Trójka weteranów: Love-Wade-Crowder trafiła mizerne 5/33 rzutów z gry co przełożyło się na zaledwie 13 oczek, a LBJ 19 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst oraz 4 straty.

Kolejne spotkanie Bostonu i ostatnie w tej serii domowej już w nocy z piątku na sobotę. Do TD Garden zawitają groźni Timberwolves.