5 kroków do zwycięstwa z Cavs (2)

Game 2.

Mecz numer 2 przed nami i szereg rzeczy, które Celtowie muszą naprawić, żeby nawiązać rywalizację z Irvingiem i spółką.

1. Z.B.I.Ó.R.K.I.

Element, który najbardziej bolał w pierwszym spotkaniu (oprócz niemożliwych rzutów Kyriego). Cavs wygrali rywalizację na deskach 46-34 i zebrali aż 15 piłek w ataku (Boston tylko 7). Taka sytuacja nie może się powtórzyć, więc trzeba zastawiać, zastawiać i jeszcze raz zastawiać rywali pod koszem. Dobrą robotę w tym względzie robił ostatnio Jared Sullinger, ale na parkiecie spędził tylko 13 minut. O ile w ataku można chwilę poczekać i rozegrać atak pozycyjny zamiast biec „na pałę”, to obrona musi działać do samego końca!

2. Ograniczyć straty

Przed playoffami Boston był w top 10 drużyn z najmniejszą ilością strat w meczu, a Cavs w top 10 ekip najgorzej wymuszających straty. Trzeba to wykorzystać i nie tracić piłek na podania przez całą strefę, tym bardziej że obrona Cleveland do najmocniejszych nie należy.

3. Zmienić krycie Irvinga

Isaiah Thomas nie jest tytanem obrony, ale w ataku robi cuda. Dlatego ograniczenie jego minut nie ma sensu. Ważna jest zmiana krycia. Thomas powinien zająć się gorzej dysponowanym Smithem, a Irvinga musi ograniczać Bradley i Smart, jako że mają lepsze warunki fizyczne i skutecznie bronią w sytuacjach 1 na 1.

4. Izolować Thomasa

Isaiah był podwajany prawie na każdym kroku w pierwszym meczu przez co nie powalał skutecznością (42,8%), ale często podawał (10 asyst). Bez wątpienia jest on najlepszą strzelbą Celtów w kluczowych momentach, więc trzeba mu stawiać zasłony i kreować czyste pozycje.

5. Obudzić Bradley’a

Avery Bradley, pomimo niezłej obrony, jest także drugim strzelcem C’s i warto, żeby sobie o tym przypomniał w dzisiejszym spotkaniu. Ostatnio mu to umknęło i zdobył tylko 7 punktów, przy skuteczności 30% z gry.

Początek Meczu nr 2 o 1:00 w Cleveland!